Polskie społeczeństwo wciąż za mało wie o dysleksji

Polskie społeczeństwo wciąż za mało wie o dysleksji

Nauczyciele wciąż nie potrafią pomóc dyslektycznym dzieciom!

Dysleksja to poważne zaburzenie funkcji języka, które bardzo utrudnia uczenie się czytania i pisania. Jest jednak rozpoznawana z reguły bardzo późno, gdy dziecko wykazuje duże trudności przy nauce pisania w szkole.

Zdaniem prof. Bogdanowicz, która od lat zajmuje się dysleksją i świadomością społeczną na temat tej choroby, wszyscy pracownicy przedszkoli powinni być wyczuleni na problem tzw. ryzyka dysleksji u dzieci w wieku około 5 lat. Już wtedy da się bowiem zaobserwować zaburzenia koordynacji ruchowej, które w przyszłości mogą zaowocować dysleksją.

Takie dziecko powinno być objęte opieką specjalistów i uczestniczyć w zajęciach korygujących. Podobnie powinno być w szkołach. Nauczyciele, szczególnie nauczyciele języków wciąż zbyt mało wiedzą o dysleksji, żeby ją rozpoznać.

Według badań wiedzy o dysleksji jest najwyższy wśród pracowników poradni psychologicznych. Bardzo dużo wiedzą też rodzice dzieci dyslektycznych i uczniowie szkół średnich. Niestety najmniej wiedzą nauczyciele. 

Zgodnie z zarządzeniem ministra oświaty na maturze każdy uczeń musi zdać egzamin z języka obcego. "Dla wielu dzieci cierpiących na dysleksję może to oznaczać niemożność zdania matury i kontynuowania nauki".

Ponadto każde dziecko już od szkoły podstawowej musi uczyć się dwóch języków obcych. "Dzieci dyslektyczne często mają problemy z opanowaniem języka ojczystego, a mimo tego wciąż nie możemy uzyskać od ministerstwa zwolnienia ich z obowiązku nauki choćby jednego języka obcego".

Języki słowiańskie charakteryzują się stosunkowo dużą zgodnością wymowy z pisownią. Dlatego w Polsce i innych krajach słowiańskich pojawia się mniej dzieci z dysleksją, niż na przykład w Stanach Zjednoczonych.

Według Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych około 4 proc. populacji na świecie cierpi na poważne zaburzenia dyslektyczne. Najmniej dyslektyków jest w Japonii (ok. 1 proc.), najwięcej w Stanach Zjednoczonych.

Oczywiście stopień skomplikowania pisowni nie jest bezpośrednią przyczyną powstawania dysleksji. Jest tylko czynnikiem, który sprawia, że dysleksja staje się większym problemem.

"To, że dysleksja ma podłoże neurologiczne stwierdzono na podstawie badań mózgów zmarłych osób, które za życia cierpiały na dysleksję. Dokonano tego w latach osiemdziesiątych w laboratorium w Bostonie". Obecnie prowadzone są badania osób żyjących techniką rezonansu magnetycznego lub tomografii pozytronowej. Dzięki tym badaniom wiadomo, że dysleksja wywołana jest zmianami nie tylko w korze mózgowej, ale także w móżdżku i w pniu mózgu.

Ponadto wiadomo na pewno, że dysleksja jest dolegliwością dziedziczną. Już w 1900 roku, w pierwszej monografii na temat dysleksji pojawiła się taka teoria. Dysleksja przenosi się szczególnie w linii męskiej. Jest trzy razy więcej mężczyzn dyslektyków niż kobiet cierpiących na to zaburzenie.

"Ostatnio wyodrębniono trzy geny odpowiedzialne za dysleksję. Są one zlokalizowane w chromosomach: 1, 6 i 15. Sąsiadują z genami determinującymi ogólną odporność organizmu. Dlatego nie jest zbiegiem okoliczności, że osoby dyslektyczne cierpią często na alergie, migrenowe bóle głowy i zaburzenia układu pokarmowego".

www.penisa.pl www.leczenie-grzybicy.pl www.candida-albicans.org